Na błękitnym mrozie łamię kwiat południa
Drzewa przeginam z deszczowego słońca
Cień mój tańczy dookoła mnie
Drogi gasną niczym świece
Dym obcych stron uderza mi w twarz
Młot opada na lustro źródeł
Brzęczącymi płomieniami bezgłośnie śmieje się śmierć
Chmury wstępują do morza
Białe od śnieżnego ciężaru łez
Zdejmują płacz z oka ziemi
I każą mu płynąć
Ponad moimi rojeniami
Stoję wśród czarnych kwiatów
Zbłąkany przypadkiem kamień
Śnieży
Śnieży od wschodu jak
Na odkupienie
Stefan H. Kaszyński
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz