Deszcz, połyskiem otoczone
ciemne odłamki wielkości,
w prześwicie jasno runął
senny krąg, bliżej snu,
bardzo wysoko rozpłomienił się
głuchy upadek błękitu —
Na stokach, światła światłość
istny gąszcz jasności,
opływa jak morze, lodowe
ogrody, przestrzenią owiane
domy słońca —
Ścieżka rozkwitającej wysokości,
odgranicza wzgórza zbudowane w czasie,
od poranka biały ogień
poprzez ociężałe od promieni
lasy — do niezmierzonych
dziennych snów...
przekład Stefan H. Kaszyński
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz