Ogród w słonecznym blasku




Ogród w słonecznym blasku

Stygnie już, krzepnie w zmierzch;

Nie zamkniesz chwil w więzieniu

Ich własnych złotych wież;

Ja wiem, ty wiesz:

Nie ma co błagać o łaskę.


Nasza wolność jak lanca

Dąży tam, gdzie jej kres;

Czasem tylko zew ziemi

Zagłuszy ptak czy wiersz;

O, wierz mi, wierz:

Minie nam czas tego tańca.


Niebo nas nad głowami

Lotem kusiło, wbrew

Temu, co złym żelazem

Grzmiał dzwon kościelny, śpiew

Syren i zew

Ziemi: Konamy, konamy.


Nie oczekujcie łaski,

Wiem: w sercu skrzepnie zmierzch,

Lecz dobrze, że choć razem

Mieliśmy grzmot i deszcz,

I ogród też,

I ogród w słonecznym blasku.



Louis MacNeice

przekład Stanisław Barańczak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz