Moja cząstka świata




Na cząstkę świata setki razy

człowiek przez okno co dzień patrzy.

Jabłoń spowita w bladą zieleń

i cała obsypana kwieciem,

o niebo wsparta z takim wdziękiem,

chmur pasmo mocno rozciągnięte...

popołudniami dzieci z krzykiem,

jakby świat cały był dzieciństwem;

wóz skrzypi, stoi stary człowiek

i czeka, kiedy minie dzionek.

Nad dach nasz lekki dym z komina

leniwie się ku chmurom wspina...

Ptak śpiewa, jeden, drugi, trzeci,

czasami motyl gdzieś przeleci,

pieją koguty, gwar kur głodnych,

przechodzą ludzie sami obcy

jak długi rok, gdy świeci słońce

przed naszym starym już domostwem.

Na sznurze wiatr wydyma pranie,

człowiek o szczęściu marzyć pragnie,

w piwnicy biedak łzy wylewa,

bo o czym jeszcze miałby śpiewać...

I tak mniej więcej dzień mi płynie,

a w każdej nowej dnia godzinie

na cząstkę świata setki razy

człowiek przez okno patrzy, patrzy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz