Na cząstkę świata setki razy
człowiek przez okno co dzień patrzy.
Jabłoń spowita w bladą zieleń
i cała obsypana kwieciem,
o niebo wsparta z takim wdziękiem,
chmur pasmo mocno rozciągnięte...
popołudniami dzieci z krzykiem,
jakby świat cały był dzieciństwem;
wóz skrzypi, stoi stary człowiek
i czeka, kiedy minie dzionek.
Nad dach nasz lekki dym z komina
leniwie się ku chmurom wspina...
Ptak śpiewa, jeden, drugi, trzeci,
czasami motyl gdzieś przeleci,
pieją koguty, gwar kur głodnych,
przechodzą ludzie sami obcy
jak długi rok, gdy świeci słońce
przed naszym starym już domostwem.
Na sznurze wiatr wydyma pranie,
człowiek o szczęściu marzyć pragnie,
w piwnicy biedak łzy wylewa,
bo o czym jeszcze miałby śpiewać...
I tak mniej więcej dzień mi płynie,
a w każdej nowej dnia godzinie
na cząstkę świata setki razy
człowiek przez okno patrzy, patrzy.
przekład Ryszard Wojnakowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz