Zdarzyło ci się czasem, gdy mglisto dokoła,
Żebyś jak król posępny, smutny jak kochanek,
Spoglądał na ocean, który księżyc woła,
A on rośnie mistycznych potęgą zachcianek?
Febe z niebiańskich wyżyn, łagodna i hoża,
Pieści wzrokiem ów żywioł, co w głębi spiętrzony
I z pomrukiem miłosnym, do mszystego łoża,
Zda się, chciałby ją ściągnąć gniewnymi ramiony.
Tak samo w gorzkiej nocy, o Febe z opalu,
Szukając stąd — z tych nizin — twych oczu płomienia,
Czarnowłosa kochanko, przesłodka w swym żalu —
Tak piętrzy się ku tobie toń mego cierpienia.
Alphonse Esquiros
przekład Janusz Strasburger
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz