Żaden świat azylu... Zaraz po drugiej stronie ściany zaczyna się wrzawa,
zaczyna się karczma
z rechotem i biadoleniem, rzędami zębów, łzami, grzmotem dzwonów
i pomylonym szwagrem śmiercionoścą przed którym wszyscy muszą drżeć.
Wielka eksplozja i spóźniony tupot ratunku
statki pyszniące się na redzie, pieniądze wpełzające do kieszeni niewłaściwego człowieka,
żądania piętrzące się na żądaniach,
rozchylone kielichy kwiatów spotniałe od przeczucia wojen.
Stamtąd ukosem poprzez ścianę do wnętrza jasnej pracowni
do jednej sekundy, która przeżyje wieki.
Obrazy nazywają się "Lekcja muzyki"
albo "Kobieta w niebieskiej sukni czytająca list" —
ona w ósmym miesiącu, dwa serca w niej kopią.
Na tylnej ścianie wisi pomarszczona mapa Terra Incognita.
Oddychać lekko... Nieznana błękitna materia przybita do krzeseł.
Złote nity wzleciały z niesłychaną prędkością
i z nagła zastygły
jakby nigdy nie były czymś innym niż znieruchomieniem.
Od głębi albo wysokości szumi w uszach.
To ciśnienie drugiej strony ściany
unosi każdy fakt
i utwierdza pędzel.
To boli tak przechodzić przez ściany, od tego się choruje,
ale to konieczne.
Świat jest jeden. Lecz ściany...
A ściana jest częścią ciebie samego —
o tym się wie, albo nie wie, ale tak jest ze wszystkimi,
poza małymi dziećmi. Dla nich żadnej ściany.
Czyste niebo oparło się o ścianę.
To jest jak modlitwa do pustki.
A pustka zwraca ku nam twarz
i szepcze
"nie jestem pusta, jestem otwarta".
Tomas Tranströmer
przekład Leonard Neuger
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz