Mówią mi, że umarł.
Wrogami byliśmy od dawna.
Zadał mi wtedy ranę
Co wczoraj jeszcze krwawiła,
. . . . . . . . . . . .
A stanie się odtąd jedynie
Wspomnieniem bez mocy.
Przestałem bywać w domach
Gdzie mogliśmy się spotkać.
Gdy ujrzałem go z dala
Zmieniałem chodnik.
Kiedy mówiłem o nim
Drżał mi głos.
Mówią mi że umarł, i oto posmutniałem —
Owoce twe, o życie, najbardziej nawet gorzkie,
Twojemi są owocami.
A zresztą igry wiatru, bywa, zderzyć się mogą,
Mogą pokaleczyć się wzajem
Dwa kłosy sąsiednie wśród narodu zbóż.
Czyż przeto być przestały
Pszenicą jednego roku?
Czyż nie są wmieszane
W przygodę tożsamą, jedyną,
Jednako chronione, nędzę cierpiące tę samą?
Czyż każdy z nich nie jest obyczajem drugiego,
Jego granicą, i właśnie jego historią?
Charles Vildrac
przekład Allan Kosko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz