Nasz okręt tyle razy osiadał na mieliźnie,
że nie boimy się pójść aż na samo dno.
Nie robi na nas wrażenia słowo "katastrofa".
Śmiejemy się z tych, co wieszczą największe nieszczęścia.
Widmowi żeglarze, płyniemy bez końca
ku zjawie portu, co wciąż się oddala.
Brzeg, skąd odpłynęliśmy, zniknął w odległościach.
Od dawna wiemy, że nie ma powrotu.
Jeśli zacumujemy w odmętach nicości,
pochłoną nas żarłoczne wodorosty.
Jedyny cel nasz: żeglować bez końca
w spokoju ducha, aby znów zatonąć.
José Emilio Pacheco
przekład Krystyna Rodowska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz