Przechodziłaś dziś ulicą...




Przechodziłaś dziś ulicą, a twe wargi — puchar wina,

A twe włosy — jedwab, złoto, a twe oczy — jak diamenty.

Przygwożdżony do ulicy i pijany nie od wina,

Podziwiałem twą urodę i wspaniały strój odświętny.

Obejrzałaś się ukradkiem — pomyślałem: jest przyczyna,

O, aniele smugłolicy, do twych stóp upadnę, chętny.

I upiję się pieszczotą twoich warg — pucharem wina...

Biada! Pod twym czołem gładkim — wzrok zupełnie obojętny!



Egisze Czarenc

przekład Wiktor Woroszylski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz