Nadzieja




Kuropatwy przypadają do śniegu

uciekając przed pociągu najściem.

Jedyne tropy w zasnutym krajobrazie

oślepłych rybnych stawów.



Ileż wron wokół domów,

ileż czarnych skrzydeł

trzepocących nad stającym się światem.



Puściwszy wodze lokomotywie

trzymasz się ziemi jedynie migotaniem

umykających kół.



A wrony i niedzielne pogrzeby

ciężkim śpiewem wypełniają zasypane drogi.



Lasów chóralny śpiew

rozpostarty nad ziemią jak nadzieja,

krzepi słabiutkie nogi

wystraszonych kuropatw

wygłodzonych zimami wojen, nienawiści,

i grzebaniem pod zmarzłym śniegiem.



Jan Pilař

przekład Adam Włodek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz