Maskarada dziecięca




Tam, gdzie betlejemscy kalejdoskopowie

nowe gwiazdy puszczają w obieg,

chwieje się miętowa

latarenka przedmieść,

język światła ją liże,

bo słodka.



                Po zaułkach pobiegnie

                i doleci najwyżej

                na poddasza po skrzypischodkach.



Z nią zapustne nochale

wyruszają na łów,

na łów, na łów, na łowy:

                  jeden — żółtodzioby,

                  drugi — paprykowy,

                  trzeci — z niebieskich migdałów.



A każdy — długi, ostry i najcieńszy,

żeby przez dziurki od kluczy

wszystkie zapachy wywęszyć.

Cała czereda pajaców się włóczy,

zadyszane nochale

dmuchają i sapią prędko,

i śpiewają swoje Słodkie Żale,

                 aż wiatr zrywa się

                 i chwieje latarenką.




Jerzy Ficowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz