Mruży już niebo oczy swe
i dom już także w drzemkę wpadł,
zieloną łąkę przykrył sen:
Błażku — i tobie pora spać.
Z głową wtuloną w łapki śni
pod liściem chrząszcz i osa zła,
a z nimi ich brzęczenie śpi:
Błażku — i tobie pora spać.
Tramwaj na szynach drzemie też
cicho i w swoich barwnych snach
podzwania lekko: dzen, dze, len:
Błażku — i tobie pora spać.
Chrapie na krześle płaszczyk twój,
dziś już nie będzie pękał w szwach,
sen mu się kurzy z wszystkich dziur:
Błażku — i tobie pora spać.
Zasnęła piłka, gwizdek śpi,
drzemie wycieczka, drzemie las,
cukierek także słodko śni:
Błażku — i tobie pora spać.
Masz szklaną kulę, popatrz w nią,
ona twą wielką przyszłość zna,
a teraz przymruż oczy swe:
Błażku — i tobie pora spać.
Strażakiem będziesz, wodzem wojsk
i owce w górach będziesz pasł,
mama już śpi, maleńki, spójrz:
Błażku — i tobie pora spać.
Attila József
przekład Aleksander Nawrocki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz