Kolor wolny




Wieczory po deszczu; w pokojach lokatorzy

Żują umytą sałatę i wyglądają na ulicę.

Prowadząc chudego kundla na szaliku

Chudy włóczęga patrzy za dziewczyną

Która w żółtych chodakach idzie w stronę miasta.



Szara furgonetka hamuje z piskiem, dzwoni dzwonek

I panna Roper widzi, jak handlarz

Wynosi z domu kolejny antyk.



Zieleńsze od sałaty, wilgotne świeże liście

Trącają lekko czarne gałęzie drzew;

Ona narzuca żakiet i wbiega do środka



Wóz, prześlizgując się przez czyste światło krawężnika,

Mija dziewczynę, która idzie dalej

W żółtych chodakach przez zieloną wilgoć.



Tom Paulin

przekład Piotr Sommer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz