O świcie kiedy odchodzisz
twoje kształty wyłuskane z nocy
są jak skrzypce jasne
brzozowe biodra
wygięte
wyprężone struny
jeszcze drżące.
Powleczony osnuty
twoim dotykiem
pokrowcem z pieszczot
słodkim
nie zasnę.
Rozwarte szerzej powieki
dzień napełnia
biały jak białko oka
i czysty.
Niepokój
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz