Jesienne egzekwie




Las krwawi

jak ptak postrzelony przy zachodzie słońca

w koronach buków rozpaczliwie szeleści migdałowy smutek

Mgła nieśmiało posypuje pyłem gazowym łąki

Na harmonijce siwych pól wygrywa żółty wiatr

to smutna przeciągła piosenka

którą nuci nocą zimny księżyc

Śmierci

tyś najcichsza z chryzantem



Mróz skosi wszystkie kwiaty



w dal polecą kluczem dzikich gęsi

i płaczą w zmierzch

Opuszczone ścieżki

pełne są martwych liści

jak rubinowych serc samobójców



Ján Rak

przekład Antoni Brosz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz