Wietrzy się twoja komórka w podwórzu.
Po raz ostatni rozwiesiłaś pościel.
Po raz ostatni idziesz w stronę furtki
i rękę kładziesz na metalu klamki.
Palce zmniejszają ci się i zwężają,
by w końcu zniknąć. Spękana w upale
ziemia, śniegi i deszcze zmykają spod stóp.
A na mosiądzu dotyk za dotykiem
opada pod palcami, tak że wreszcie
obnaży się to twoje najpierwsze dotknięcie.
I dreszcz mną wstrząsnął, kiedy je odkryłem.
W ogrodzie właśnie przekwitły róże.
A późne pąki butwiały od chłodu.
František Hrubín
przekład Andrzej Piotrowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz