Coś trzeszczy przy samej ziemi
wybucha o zmroku i pod trawą
dojrzewa w cieple aż do nocy
pachnie wilgoć w dotyku
zdławiona gęstnieje w powietrzu
widome i wiadome w ścisłym powiązaniu
oddech cieszy się sobą żarna głosów
mielą w ciemności leżącej na wznak
nie ma końca wzajemne słuchanie
to co ustaje trwa nadal w powietrzu
to co zawraca garbi się pochyla
to co jest zrzuca starą skórę
ziemia może się zmienić w żelazo
noc czarna tutaj bieleje
Jean-Pierre Faye
przekład Krystyna Rodowska

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz