Gdzieś zabłąkani wśród straganów
gdzie kupisz wszystko co ci trzeba
— czyste sumienie za grosz podły
i za grosz podły pamięć sprzedasz
Na tym jarmarku gdzie barw siedem
przez jedno szkiełko świat przewleka
chciwość ma pięć zachłannych palców
grosz je otwiera i zamyka
W pogoni za straconą szansą
gdzie się fortuna toczy kołem
na opętańczej karuzeli
wyświecisz spryt w wysoki połysk
Gdzieś ogień ziemię w kamień zmienia
i głód ma swoje wielkie święto
płoną gdzieś dachy — a ty patrzysz
opięty szczelnie w obojętność
Porosły sadzą dni powszednie
pod grubą warstwą śpi zwierciadło
Może są jeszcze czyste śniegi
i źródła z których tryska światło
Może są jeszcze miejsca inne
czas nie do końca odmroczony
gwiazda co drogę nam pokaże
do ludzi w ludzi przemienionych
Dzwon się zachłyśnie winem nieba
i ziemią z niebem się podzieli
zwoła swym głosem do wesela
ludzi — co tańca zapomnieli
Bo przecież jest bo gdzieś być musi
to miejsce co wśród chmur jaśnieje
rzeka co płynie w jedną stronę
i wiatr co w jedną stronę wieje
Tadeusz Śliwiak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz