[Przede mną w niezmiernej dali...]


P. Marii Pawlikowskiej


Przede mną w niezmiernej dali

Przepływa obłoków miąższ

I kształtem kołysanej fali

Melodia powraca wciąż. 


Pieśń, którą w liliowej dolinie

Śpiewały mi wonie i głos,

Z obłokiem sinym płynie

I mija z wonią ros.


I kiedy się pieśń ta zwinie

Jak kwiaty z pączków i z nut,

Odnowi się i minie,

Chłodna jak słodki lód,


Znów się otworzą doliny

Pełne rozkołysanych bzów,

I znowu zapachną cytryny,

I zorze zagasną znów.


I zanim siność zniknie,

Upadnie rzęsisty deszcz,

I kwiaty, i mnie przeniknie

Wonny i chłodny dreszcz.


Upadnę na dno doliny,

Na kwiaty puszyste, na bzy,

I wonią, i miodem spłynę

Jak deszcz, jak rosa, jak łzy.


Jarosław Iwaszkiewicz, Księga dnia i księga nocy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz