P. Marii Pawlikowskiej
Przede mną w niezmiernej dali
Przepływa obłoków miąższ
I kształtem kołysanej fali
Melodia powraca wciąż.
Pieśń, którą w liliowej dolinie
Śpiewały mi wonie i głos,
Z obłokiem sinym płynie
I mija z wonią ros.
I kiedy się pieśń ta zwinie
Jak kwiaty z pączków i z nut,
Odnowi się i minie,
Chłodna jak słodki lód,
Znów się otworzą doliny
Pełne rozkołysanych bzów,
I znowu zapachną cytryny,
I zorze zagasną znów.
I zanim siność zniknie,
Upadnie rzęsisty deszcz,
I kwiaty, i mnie przeniknie
Wonny i chłodny dreszcz.
Upadnę na dno doliny,
Na kwiaty puszyste, na bzy,
I wonią, i miodem spłynę
Jak deszcz, jak rosa, jak łzy.
Jarosław Iwaszkiewicz, Księga dnia i księga nocy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz