pod dworcem głównym w Warszawie




z okien bryzgało blaskiem

królował w niklach bufet

biły pod sufit płaski

fontanny kwiatów kruche



są tam firanki płyną

dają tło cieniom sytych

czy to nocną godziną

czy szronowym przedświtem



alkoholu symfonie

fugi jarzyn i mięsa

ciszej grajcie w agonii

żywy głód się wałęsa



jeden głód kaszle szczeka

drugi głód palce łamie

na cóż trzeci głód czeka

drżąc we wnęce przy bramie



wielookie zarosłe

twarze głodów człowieczych

to są biedne księżyce

spustoszałych wszechrzeczy



dyszą kaszlają w runo

wytartego szalika



mówię wam przez nie runą

mocne twierdze jerycha




1939

nuta człowiecza



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz