Czerpiąc z nieznanego; w głąb jej oczu rzucając pleciony kosz
mojego pożądania, nie usłyszałem w odpowiedzi plaśnię-
cia głębokiej i czystej wody.
Pospiesznie ważąc w rękach łuskowaty sznur, rozdzierając sobie
dłonie, nie uniosłem nawet jednej kropli wody głębokiej i
czystej:
Albo kosz był pleciony zbyt luźno, albo sznur zbyt krótki; lub
może nic nie było na dnie.
*
Nienapojony, wciąż zgięty w pół, nagle ujrzałem, och! twarz:
potworną jak pies z Fó o okrągłym pysku, o oczach jak kule.
Nienapojony, odszedłem; bez gniewu ani urazy, ale też bez pew-
ności — skąd pochodzi ów obraz i skąd kłamstwo:
Z jej oczu? — Z moich?
Victor Segalen
przekład Tomasz Różycki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz