Prosił, aby kupiła mu cyjanku. W tych czasach
Ów biały proszek śmierci nabrał ceny — niemal
Ocalenia. Poprosił tak, jak w innych czasach
Prosił o kupno proszku przeciwko migrenie,
Lecz ona, drżąca, by go nie zażył za wcześnie,
Odmówiła; tą pełną miłości odmową
Ocaliła mu życie, ale sobie samej
Kupiła zgubę, bowiem ocalony przez nią
Nie ocalił jej w sobie, odszedł i zostawił
W samotności jak cyjanek białej, jak śnieg zimnej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz