Ciemność się opuszcza z wolna,
Wchłania kształty mroczne tło;
Oto gwiazda już wieczorna
Pierwszą zabłysnęła skrą!
Wszystko chwieje się i gubi,
W górę umykają mgły;
Czarne głębin znacząc smugi
Głuchym snem jezioro śpi.
Tam od wschodu gdzieś migocze
Blask miesięczny — pełga dal...
Na wysmukłych wierzb warkocze
Przypływ prysł igraszką fal.
I poświata Luny blada
Mży przez cieni zwiewną sieć:
A w źrenice chłód się wkrada,
By na sercu ciszą lec.
Johann Wolfgang Goethe
przekład Stefan Zarębski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz